Dlaczego zakopuję odpadki z kuchni na grządkach, czyli kompostowanie bezpośrednie.

Jaki jest najlepszy i najdroższy, bo bezcenny, nawóz jaki możemy wykorzystać w ekologicznej uprawie roślin? Kompost. Każdy świadomy ogrodnik wie, że w gospodarstwie domowym wszystkie bio odpady powinny krążyć w obiegu zamkniętym. Zjadamy owoce i warzywa, obierki i resztki wrzucamy do kompostownika, tam zamieniają się one w kompost, który trafia na nasze grządki. Dobrem zgromadzonym w kompoście posilają się nasze warzywa, które, kiedy dojrzeją, trafiają na nasze talerze. Obierki i resztki z tych roślin znów trafiają do kompostownika i tak obieg bio materii w naszym domu się zamyka. W tym wpisie opowiem wam, dlaczego, nawet w czasie, kiedy na grządkach rosną warzywa, zakopuję odpadki z kuchni wprost pod roślinami.

 

# Kompost, najlepszy nawóz na świecie !

Kompost produkuję odkąd uprawiam warzywa w ogrodzie czyli już ładnych kilka lat. Mam kompostownik, który opisałem już na blogu, do którego trafiają wszystkie bio odpady z naszego gospodarstwa domowego. Odpadki z kuchni, skoszona trawa, liście, szare, niezadrukowane kartony i wszystko, co możemy nazwać bio odpadami ląduje w kompostowniku, w którym pracują w pocie czoła dżdżownice, ślimaki, i niezliczone ilości innych mikroorganizmów, przerabiających wszystko co napotkają w kompostowniku na naturalny, zdrowy nawóz. No właśnie, nie wszystko co znajdzie się w kompoście, jest przerabiane od razu. Niestety, ale wraz z trawą, kwiatami, do kompostownika trafiają też nasiona tych roślin. Niektóre potrafią przetrwać w kompoście nawet 2 lata, i kiedy piękny, pachnący kompost ląduje na grządkach, budzą się do życia i zaczynają kiełkować. Jest to moim zdaniem jedna z niewielkich wad stosowania kompostu na grządkach. Zauważyłem, że jak przesieję kompost i przechowam go np., w wiaderkach przez 2-3 tygodnie, zanim wysypię go na grządki, to te pancerne nasiona wykiełkują w przechowywanym kompoście wcześniej i mogę rosnące roślinki usunąć z kompostu zanim trafi na grządki. Dzięki temu minimalizuję ilość chwastów w warzywniku.

Druga niedogodność to konieczność przesiewania kompostu. Musimy oddzielić przekompostowaną materię organiczną od tej jeszcze nie przerobionej. Jak wykorzystuję do tego celu skrzynkę po pomidorach. Wsypuję do niej trochę kompostu i przesiewam do taczki. To co drobne, gotowe do wykorzystania, trafia na grządki, a to co jeszcze musi się przekompostować, wraca do kompostownika na dogrywkę. Jest to praca niezbyt przyjemna, ale konieczna do wykonania, jeśli chcemy mieć piękną ziemię kompostową na grządkach. 

 

# Kompostowanie wprost na grządkach

Pomyślałem sobie, że mógłbym pominąć ten mało przyjemny etap przesiewania kompostu i jego część wyprodukować bezpośrednio na grządkach. Już mam w części ogrodu mikro kompostowniki, które opisałem na blogu, ale mają one małą pojemność i nie są w stanie szybko użyźnić gleby. Postanowiłem więc wypróbować metodę produkcji kompostu wprost na grządkach z warzywami. Najprościej jest zakopać w ziemi bio odpady i pozwolić, żeby zamieniły się w ziemię kompostową. Świeże jedzonko przyciągnie dżdżownice, które będą konsumowały to co zakopaliśmy i produkowały wermikompost, czyli najlepszy nawóz na świecie. Niestety, ale rośliny same nie potrafią z zakopanych resztek pobrać sobie składników odżywczych i muszą one być przerobione przez żyjące w glebie mikroorganizmy i dżdżownice na formy proste, które warzywa mogą przyswoić. 

Co ja zakopuję wprost na grządkach?

Nie wszystkie bio odpady z ogrodu możemy zakopać wprost na grządkach. Większość z nich musi trafić do kompostownika, gdzie w dłuższym procesie kompostowania zostaną przerobione na kompost. Ja na grządkach zakopuję odpadki z kuchni, takie jak:

  • obierki i resztki z warzyw z własnego ogrodu
  • kawałki szarego, niezadrukowanego kartonu
  • obierki z owoców
  • papierowe torebki po herbacie
  • fusy z kawy

Obierki z cytrusów, skórki z pomarańczy, cytryny, skórki z bananów trafiają do kompostownika. Te bio odpady są niestety pokryte chemicznymi środkami, które w kompostowniku, w dłuższym okresie czasu zostaną zneutralizowane. 

Na grządkach zakopuję to, co nie jest skażone opryskami i chemią. Tak kompostuję część odpadków przez cały rok i nie chciałbym, żeby rosnące rośliny i ich owoce karmione były chemiczną trucizną. 

 

# Jak kompostować odpadki wprost na grządkach?

Poza sezonem nie ma problemu, kopiemy dołek na grządce, wsypujemy odpadki, zasypujemy i gotowe. Nieco większym wyzwaniem jest kompostowanie odpadków, kiedy na grządkach rosną warzywa. Ja mam w ogrodzie podwyższone grządki, które zbudowane są z betonowych krawężników lub z desek tarasowych. W sezonie kompostuję odpadki przy brzegach grządek. Kopię dołek koło krawężnika, wsypuję wcześniej przygotowane resztki z kuchni, zasypuję je wybraną wcześniej glebą i gotowe.

Krok pierwszy, kopiemy dołek przy brzegu grządki. Ziemię wybieramy np. do wiaderka. 

Wykopany rowek na grządce
Wykopany rowek na grządce

 

Krok drugi, wsypujemy do wykopanego dołka przygotowane odpadki z kuchni.

Wsypane odpadki z kuchni
Wsypane odpadki z kuchni

 

Krok trzeci, zasypujemy odpadki wybraną wcześniej ziemią. 

Zasypane odpadki na grządce
Zasypane odpadki na grządce

 

# Jakie są wady i zalety kompostowania odpadków wprost na grządkach?

Ja w takim sposobie kompostowania widzę więcej zalet niż wad. Do tych drugich mogę zaliczyć: konieczność przygotowania wcześniej odpadków kuchennych, usunięcie z nich cytrusów i innych resztek, które mogą być pokryte chemią, konieczność rozkopania gleby i zakopania w niej odpadków, możliwość uszkodzenia korzeni roślin, jeśli tak kompostujemy resztki w okresie, kiedy uprawiamy warzywa, ograniczenie materiału który możemy tam kompostować, do odpadków kuchennych “z pewnego źródła”. 

Natomiast zalety jakie widzę w takim kompostowaniu to:

  • dostarczanie świeżego kompostu na grządki przez cały rok
  • pozbywanie się odpadków z kuchni bez konieczności gromadzenia ich w kompostowniku
  • brak konieczności przesiewania kompostu, bo powstaje on wprost na grządkach
  • brak w takim kompoście nasion traw i kwiatów, czyli mniej chwastów w miejscach, gdzie nie powinno ich być
  • pojawienie się na grządkach dużej ilości dżdżownic, które zwabione świeżym jedzonkiem, chętnie zamieszkają w naszym ogrodzie
  • ciągłe poprawianie jakości gleby w naszym ogrodzie.

 

Z kompostowaniem wprost na grządkach wiąże się jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Tam, gdzie dużo dżdżownic, wcześniej czy później pojawią się też krety, które tym robaczkami się odżywiają. Mogą one rozkopywać grządki i drążyć tunele, co niezbyt sprzyja roślinom. Kret nie uszkodzi korzenia, ale utworzy tunele, w które mogą wpadać nasze rośliny i które będą ograniczać rozrost korzeni naszych warzyw. Jeśli budujecie grządki w swoim ogrodzie to zabezpieczcie je przed tymi, co by nie było, pożytecznymi zwierzątkami. 

Polecam spróbować w taki sposób kompostować odpadki kuchenne. Po zakopaniu resztek, po 2-3 tygodniach nie będzie już po nich śladu. Zamienią się w piękny, odżywczy kompost, z którego rośliny będą ochoczo korzystać i pięknie rosnąć. Ja tak użyźniam glebę przez cały rok. Zimą, kiedy ziemia “pod chmurką” jest zmarznięta, zakopuję resztki w grządkach w szklarni a w miesiącach “ciepłych” na grządkach w ogrodzie. Można też taką operację kompostowania na grządkach wykonać, kiedy zbierzemy jedne warzywa z grządek i chcemy sadzić kolejne. Przed posadzeniem nowych roślin możemy w glebie zakopać trochę bio odpadków, które, zanim kolejne warzywa wyrosną, zamienią się w odżywczy kompost i będą nawozić nowe rośliny. 

Co myślisz o taki sposobie kompostowania? Robisz tak w swoim ogrodzie? Zostaw swój komentarz, pomóż innym. 

 

Postaw kawę dobry człowieku

 

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback
2 miesięcy temu

[…] Dlaczego zakopuję odpadki z kuchni na grządkach, czyli kompostowanie bezpośrednie. […]

1
0
Would love your thoughts, please comment.x